I padał śnieg w Wigilii noc
Nastrojowa i ciepła powieść dedykowana dorosłym czytelnikom, której akcja toczy się w otulonej śniegiem, przedświątecznej Łodzi. To poruszająca opowieść o ludzkiej samotności w tłumie, niespodziewanych spotkaniach, sile drobnych gestów oraz chwilach, które potrafią odmienić bieg życia w najmniej oczekiwanym momencie.
Ważne: E-book (w formacie EPUB) wysyłany jest automatycznie od razu po opłaceniu zamówienia, bezpośrednio na Twój adres e-mail.
„Nagle pojawił się przede mną – on… Stanął na ulicy przed sklepem w pewne zimowe popołudnie i patrzył przed siebie bez żadnej konkretnej przyczyny. Wokół panował gwar i ludzki ścisk, każdy gdzieś się spieszył, dokądś zdążał, popychał go, szturchał. A on nie zwracał na to uwagi, tyle tylko, że odsunął się w pewnym momencie pod ścianę. Zapatrzony gdzieś w dal, nieobecny, prawie niewidoczny w tym tłumie – był tak inny, aż ścisnęło mi się serce. I wówczas zrozumiałam, że powinnam spisać jego historię. I cóż z tego, że był tylko wytworem mojej wyobraźni, cóż z tego, że w rzeczywistości nie istniał. Jego historia była ważna – może nie tylko dla mnie”.
Leon podniósł powieki i ponownie zerknął na własną spiżarnię. Jakby na zawołanie zaburczało mu w brzuchu. Nie, jeszcze nie, zachwilę. Przypomniał sobie, z jakim zaangażowaniem pan Miecio próbował wycyganić od pani Zeni dodatkową porcję jedzenia. A przecież i on bywał ciągle głodny. Ale zamiast dla siebie, wołał dla niego. Żachnął się przeciwko własnemu wzruszeniu. Cóż to, robi się taki rozlazły, o czym nie pomyśli, od razu go ściska! Ale fakt, pan Miecio był jedyny w swoim rodzaju. Jeżeli kiedykolwiek uda się Leonowi osiągnąć wymarzoną normalność, zabierze go do siebie. I kupi mu cały wór tych szalenie drogich pistacji, które Miecio tak uwielbia, a które jadł dwa czy trzy razy w życiu. I będzie je miał na co dzień, nie tylko od wielkiego święta. À propos świąt, dobrze, że pan Miecio lubi wigilię w ośrodku i czeka na nią już od początku grudnia, inaczej Leon miałby wyrzuty sumienia, że zostawił go dziś samego. No dobrze, wystarczy tych rozważań, naprawdę trzeba się przespać. Mężczyzna o ciepławy kaloryfer klatki schodowej oparł maleńką poduszkę, otrzymaną kiedyś od jednego z mieszkańców kamienicy, przyłożył do niej głowę i już zachwilę spał.
Informacje o książce
Kontakt
Książkę można zamówić z imienną dedykacją. Wystarczy wysłać e‑mail lub skontaktować się telefonicznie.